WEGETARIAŃSKIE DZIECKO CZ. 3

WEGETARIAŃSKIE DZIECKO CZ. 3

MATCZYNE PRAKTYKI, ZDROWIE

Trzecia i ostatnia część z cyklu: „Dziecko wegetariańskie” to mnóstwo przepisów, które warto wykorzystać u siebie w kuchni. Najlepiej od razu!

Proste, do zrobienia przez każdego a przede wszystkim jakie zdrowe!

 

PODSUMOWANIE


Tworząc tę serię chciałam przekazać informacje na temat wegetarianizmu, których mi w pewnym momencie zabrakło. Zebrałam zatem wszystkie materiały które przeczytałam i stworzyłam 3 części wpisów dla rodziców głównie po to, aby wyjaśnić, że wegetarianizm to nic nienormalnego ani „dziwnego” a dziecko, które nie spożywa białka zwierzęcego nie musi mieć od razu niedoborów żelaza. Jeśli nie jesteś przekonany, czy to prawda, zachęcam do przeczytania raz jeszcze części pierwszej: kliknij tutaj: „Dziecko wegetariańskie cz. 1” oraz części drugiej – kliknij tutaj: „Dziecko wegetariańskie cz. 2”.

Przepisy, które znajdziesz na dole, zostały przygotowane dzięki uprzejmości wspaniałej mamy – Laury Sokolskiej, która daje mnóstwo inspiracji dotyczących właśnie kuchni bezmięsnej. To dzięki Niej możesz wejść teraz do kuchni i stworzyć mistrzowskie dania. 🙂 Polecam Ci jej profil na Instagramie: @matkoopolko na którym znajdziesz dużo ciekawych propozycji wegetariańskich.

Jeśli będziecie chcieli więcej inspiracji kuchni wegetariańskiej – dajcie znać! Postaramy się przygotować coś jeszcze. 🙂


Smacznego!

PRZEPISY WEGE DLA CAŁEJ RODZINY:

 

WARZYWNE CURRY Z CZERWONĄ SOCZEWICĄ

Składniki:

-łyżka masła bądź oleju kokosowego

-puszka mleka kokosowego

-łyżka passaty pomidorowej

-pół szklanki czerwonej soczewicy

-pół małego batata

-garść zielonej fasolki szparagowej

-1/3 szklanki zielonego groszku

-kilka różyczek kalafiora

-sól

-pieprz

-przyprawa curry

Przygotowanie:

1. W garnku rozpuścić masło bądź olej kokosowy (wersja wegańska). Dodać pokrojonego w kostkę batata, zielony groszek, kalafior oraz pokrojoną w 3 części fasolkę szparagową. Dodać łyżkę passaty pomidorowej, łyżkę curry i smażyć przez około 2,3 minuty. 2. Dodać około 1/3 mleka kokosowego z puszki, najlepiej omijając wodę, starajmy się wlać tylko stałą masę. Mieszamy. Dodajemy 1/2 szklanki wody i pół szklanki soczewicy. Dusimy na małym ogniu przez około 20 minut lub do momentu w którym warzywa będą miękkie. Na końcu przyprawiamy odrobiną pieprzu i soli (ja pomijałam sól dopóki dziecko nie skończyło roczku.)

KLUSKI ŚLĄSKIE Z BATATÓW

Składniki:

-1 duży batat

-80g mąki kukurydzianej

-100g mąki ziemniaczanej

-Łyżka płatków drożdżowych

-Pieprz

-Sól

Przygotowanie:

1. Batata umyj, bez obierania upiecz przez godzinę w piekarniku (180 stopni) 2. Wystudź, zdejmij skórkę i zblenduj lub ugnieć widelcem. 3. Do masy dodaj płatki drożdżowe, mąkę kukurydzianą & ziemniaczaną, szczyptę pieprzu i soli. Dokładnie wymieszaj. Dodaj więcej mąki jeżeli masa wyjdzie zbyt rzadka i klejąca. 4. Formuj kulki i rozłóż na desce posypanej mąką ziemniaczaną. 5. Wkładaj na około 4 minuty do gotującej się wody. Bardzo ważne jest, żeby woda była wrząca.

BROKUŁOWE KLOPSIKI Z KASZY JAGLANEJ

Składniki:

-Szklanka ugotowanych brokułów

-Pol szklanki suchej kaszy jaglane

-Łyżka płatków drożdżowych

-Ząbek czosnku

-Pieprz

-Sol

-Oregano

-1/3 szklanki mąki ziemniaczanej

-Łyżeczka oliwy

Przygotowanie:

1. Ugotuj kaszę, dodaj do miski razem z ugotowanymi brokułami, przyprawami, oliwą oraz mąką. Ugnieć masę rękoma. Pamiętaj, żeby odcedzić wcześniej kaszę i brokuły z nadmiaru wody. 2. Rozgrzej piekarnik do 200 stopni. Uformuj klopsiki i wstaw do piekarnika na około 25 minut. 3. Podawaj z makaronem i sosem pomidorowym lub warzywami na parze.

PRZEMYCAMY ZIELONE WARZYWA CZYLI GREEN SMOOTHIE NA ŚNIADANIE 

Składniki:

– 1 dojrzały banan (musi być słodki)
– 1 dojrzała brzoskwinia
– Szklanka jarmużu
– 1 dojrzałe awokado
– 1/3 szklanki soku z cytryny
– Łyżka nasion chia bądź inny ‚super food’ (dobrze sprawdza się spirulina hawajska – nadaje głębokiego, zielonego koloru a przy tym jest skarbnicą witamin i minerałów)
– Szklanka wody lub mleka roślinnego np. kokosowego.

Przygotowanie:

1. Wszystkie składniki wrzucamy do blendera kielichowego
2. Jeżeli koktajl wciąż jest zbyt gorzki, dodajemy łyżkę syropu z agawy.

NAJPROSTSZY PRZEPIS NA WEGE LODY Z BANANÓW

Składniki:

-2 dojrzałe banany (zielone sie nie sprawdza)

-Łyżka cynamonu

-1/3 cytryny

-Dowolne owoce do dekoracji

Przygotowanie:

1. Najlepiej dzień przed obieramy banany, kroimy na 1cm kawałki, skrapiamy sokiem z cytryny i wrzucamy do zamrażarki 2. Następnego dnia wyjmujemy banany, czekamy około 15min żeby zaczęły się odmrażać. 3. Wrzucamy do blendera wraz z łyżka cynamonu. Jeżeli mikser ma trudności z blendowaniem, dodaj odrobinę mleka roślinnego np. kokosowego. 4. Podajemy z dowolnymi dodatkami. U nas sprawdza się masło orzechowe i syrop klonowy.

WEGETARIAŃSKIE DZIECKO CZ. 2

WEGETARIAŃSKIE DZIECKO CZ. 2

MATCZYNE PRAKTYKI, ZDROWIE

W drugiej części chcę odnieść się do bardzo często powtarzanych stereotypów, na temat diety wegetariańskiej u dzieci. Jeśli nie widziałeś poprzedniej części, kliknij tutaj.

 

CZY TYLKO MIĘSO ZAWIERA LIZYNĘ?


Lizyna znajduje się najobficiej w roślinach strączkowych, tzn. fasoli, grochu, soi, soczewicy, otrębach pszennych (lub mące z pełnego przemiału), w mleku, serze i jajkach. Warzywa również posiadają ten aminokwas. Są nimi dynia, brukselka, groszek zielony, fasolka szparagowa, włoska kapusta, grzyby, szparagi, kalafior, szpinak, ziemniaki oraz wszystkie warzywa zielone.

Dziecko karmione w sposób urozmaicony nie jest zagrożone jakimkolwiek niedorozwojem (jak twierdzą niektóre mamy). Co to znaczy urozmaicony? Otrzymuje warzywa, owoce, produkty zbożowe z pełnego przemiału (grube kasze, pieczywo grahama lub inne z pełnej mąki), trochę tłuszczu roślinnego i masła (niewiele) oraz mały kawałek nabiału.

CO TO KWASIHORKOR?


W poprzedniej części napisałam również o często powtarzanym stereotypie, iż dzieciom wegetariańskim grozi kwashiorkor. Jest to murzyńska nazwa atrepsji, krańcowego wycieńczenia organizmu na skutek niedożywienia. Cierpią na to dzieci w krajach najuboższych oraz najprymitywniejszych, gdzie dzieci odstawiane są od piersi już po 3 miesiącach a karmione zaczynają być tzw. „nalewką cukrową” (woda nalewana na liście trzciny cukrowej). Udowodnione zostało, iż takie dzieci po pobycie w szpitalu i (zależnie od wieku) i leczeniu skoncentrowanym na podawaniu im warzyw, owoców i mleka, dzieci te szybko wracają do zdrowia.

CZY DZIECKU WEGETARIAŃSKIEMU GROZI PELAGRA?


Jest to choroba spowodowana brakiem witamin A, C, B3 a głównie witaminy PP. Tę ostatnią organizm ludzki wytwarza w przewodzie pokarmowym na skutek pewnych bakterii, ale tylko w obecności jednego z aminokwasów egzogennych, mianowicie tryptofanu. Wśród wszystkich aminokwasów, mięso tego tryptofanu posiada najmniej. Natomiast rzeczywistym jego źródłem jest: szpinak, soja, groch, marchew, kalafior, brukselka, pomidory, papryka, kapusta, zielona fasolka, ziemniaki, oraz owoce tj.: jabłka, gruszki, banany, brzoskwinie, śliwki, suszone morele, daktyle. Posiadają go również w dużej ilości orzechy i migdały, ziarna słonecznikowe i sezamowe, otręby pszenne, zboża (żyto, owies, pszenica, jęczmień, ryż, kukurydza).

NAJWIĘKSZA BOLĄCZKA – ŻELAZO…


Czy tylko w mięsie jest odpowiednia ilość?

Dziecko potrzebuje od 12 do 15mg dziennie żelaza. Lista produktów zawierających żelazo jest tak długa, że bardzo trudno wymienić wszystkie w takim wpisie. Oto niektóre z nich (w nawiasie ilość żelaza na 100g produktu): biały ser (66mg), por i seler (20mg), czosnek (41mg), chleb z otrębami lub z pełnej mąki (12mg). Żelazo zawierają również owoce (od 20 do 50mg żelaza) tj.: jabłka, gruszki, śliwki, wiśnie. Bogaty w ten składnik jest również miód, oraz wszystkie zieleniny: szpinak, sałata. Ponadto soja, fasola, cykoria, ryż, jęczmień, orzechy, rodzynki, cebula, kapusta i wiele wiele innych pokarmów roślinnych również posiadają żelazo. Problem może wyniknąć z trudniejszym przyswajaniem żelaza z roślin, a łatwiejszym z mięsa. Jednak ten problem występuje dopiero wtedy, kiedy organizm blokuje białka w diecie oraz brakuje mu witaminy C i kobaltu. Kobalt występuje w kaszy gryczanej, białym serze, grzybach, jajkach, pomidorach oraz w mniejszej ilości we wszystkich produktach nierafinowanych.

CO Z SUBSTANCJAMI PODPOROWYMI?


Jeśli natomiast chodzi o substancje podporowe, których podobno dzieciom wegetariańskim brak. Powtarzane jest przekonanie, iż dziecku powinna być podawana głównie cielęcina jako źródło niezastąpionych „żeli”, bez których nie ukształtują się u dziecka kości i chrząstki. To tak, jakby powiedzieć, że jadanie mózgu cielęcego powoduje u dziecka wzrost jego mózgu, a jadanie kości powoduje wzrost jego szkieletu. W rozwijających się organizmie noworodka następują procesy przemiany materii wyznaczone genetycznie i podobnie, jak wszystkie inne elementy jego ciała, tak samo substancje podporowe powstają w komórkach SAME.

Wiadome jest równeiż to, że kolagen jest głównym składnikiem tkanki łącznej, tak cenionej w mięsie jako rzekomo niezbędny budulec dla ciała dziecka. Mało kto jednak wie, że jest to białko całkowicie odporne na działanie rozkładających enzymów. Ponieważ żaden organizm nie przyswaja białka niestrawionego, zatem organizm dziecka nie ma żadnych korzyści. Ponosi za to ogromne szkody. Wartość żeli zatem jest mitem, a balast złogów powstałych na skutek tego rośnie w ciągu następnych lat życia i jest potem nieustannym źródłem dolegliwości trawiennych oraz doskonałą pożywką dla bakterii.

PODSUMOWANIE


Mam nadzieję, że nie przeraziłam Cię ogromem dość konkretnych informacji z zakresu dietetyki, biologi itp. 🙂 Nie było to moim zamiarem. Chciałam natomiast, aby w końcu pojawił się ten temat w świecie Internetu. Mi go bowiem zabrakło w momencie zdecydowania się na dietę wegetariańską. Dostałam wiele informacji na temat szkodliwości tej diety u dziecka, ale nikt nie był w stanie powiedzieć, co z dziećmi, które już tak żyją i są zdrowe?

P.S.


W trzeciej części (która pojawi się już niebawem) podsumuję wszystkie zagadnienia ale również dam Ci znać, gdzie możesz poszukać więcej informacji na temat wegetarianizmu u dzieci. Wskażę Ci grupy na Facebooku, znane (bardziej i mniej) postaci w sieci, które pokazują fajne przepisy dla dzieci wegetariańskich. Dlatego nie przegap następnego wpisu i już teraz polub mój Fanpage na FB – KLIKNIJ TUTAJ. Dzięki temu informacja o nowym wpisie nie umknie Twojej uwadze!

Wszystkiego dobrego dla Ciebie! 🙂 Pamiętaj – nie bój się myśleć i być kimś innym, niż wszyscy w okół. Nie zawsze większość myśląca w ten sam sposób świadczy o słuszności przekazywanych przez siebie informacji. 🙂

WEGETARIAŃSKIE DZIECKO CZ. 1

WEGETARIAŃSKIE DZIECKO CZ. 1

MATCZYNE PRAKTYKI, ZDROWIE

W związku z rosnącą popularnością coraz to różnych odmian diety wegetariańskiej, chcę przedstawić poglądy i uzasadnienia dla poparcia słuszności wskazań diety bezmięsnej dla dzieci. Nie jestem wszechwiedząca i nieomylna, chcę to stanowczo podkreślić. Jednak piszę o tym, co jest w moim osobistym przekonaniu związane z dobrem każdego dziecka, a matki mają prawo do tego, aby usłyszeć tę opinię i podjąć decyzję według własnego uznania. Temat jest tak obszerny, że podzieliłam go na trzy części.

W tym tekście opiszę:

  1. Jaki jest naturalny proces trawienia?
  2. Co powoduje wprowadzenie do diety dziecka białka zwierzęcego?

Stara i znana prawda mówi: nasz sposób odżywiania wpływa na nasze zdrowie. Dobrze zbilansowana dieta jest szczególnie istotna w pierwszych latach życia, kiedy wszystkie niedobory mogą rzutować na rozwój fizyczny i intelektualny człowieka.

Jakkolwiek coraz więcej ludzi na świecie akceptuje wskazania diety wegetariańskiej, o tyle najwięcej niepewności i wahań wzbudza ten temat w przypadku zastosowania tej diety u dzieci.

CO TO W OGÓLE WEGETARIANIZM?


Zacznijmy od początku. Łacińskie słowo „vegetare” znaczy rosnąć, kwitnąć, rozwijać się; „vegetus” znaczy zdrowy, silny, ochoczy; „”vegetator” zaś to ten, który daje życie, a „vegetamen” to siła życiodajna. Każdy, kto po raz pierwszy spotyka się z tą nazwą wychwytuje z niej tylko negatywny i okrojony akcent – to znaczy: wegetarianizm polega na niejadaniu mięsa. Koniec. W rzeczywistości jest to dopiero pierwszy krok wiodący w sferę różnorodnych, nowych spraw i problemów, zarówno żywieniowych jak i zdrowotnych, materialnych, ekonomicznych, filozoficznych i wielu innych. Sama informacja o tym, co się jada a czego się unika to dopiero wprowadzenie do dalszych wyjaśnień, dotyczących motywacji i przyczyn tego postępowania.

Współcześni rzecznicy i zwolennicy wegetarianizmu nie przekazują poglądów zupełnie nowych i niespotykanych w historii. Wegetarianami byli m.in. Sokrates, Platon, Pitagoras, Hipokrates, Leonardo da Vinci, Izaak Newton, Wolter, Lew Tołstoj, Bernard Shaw i wielu innych znakomitych myślicieli, pisarzy, malarzy oraz uczonych filozofów.

JAK JEST NATURALNIE?


Obiecałam napisać o naturalnym procesie trawienia, zatem przechodzę teraz do tego tematu. Układ pokarmowy człowieka jest przystosowany do procesu trawienia, który polega na przetwarzaniu i przyswajaniu jedzenia roślinnego – warzyw, zbóż i owoców. Zawartość białka jest tutaj niewielka i nie powoduje wydzielania śluzu w ilościach charakterystycznych dla „alarmowego zagrożenia organizmu” inwazją skoncentrowanego białka zwierzęcego (jeśli nie wiesz co to, czytaj dalej, w tekście to wyjaśniam). Przewód pokarmowy roślinożercy białka roślinne wchłania łatwo i łagodnie w całości, ponieważ nie ma zatorów śluzowych spowodowanych rozkładem białka zwierzęcego.

Każde niemowlę rodzi się właśnie jako istota roślinożerna i w sposób naturalny przystosowana do pożywienia roślinnego. W pierwszym okresie życia mleko mamy jest dla niego podstawowym i kompletnym źródłem wartości odżywczych, z białkiem włącznie. W mleku matki białka jest około 1,6% i pomimo niewielkiej ilości wystarcza, żeby w przeciągu pierwszego roku życia waga niemowlęcia wzrosła aż trzykrotnie!

CO SIĘ DZIEJE, GDY NIE JEST NATURALNIE?


Zastanawiasz się pewnie teraz, co oznacza owa „alarmowa reakcja organizmu” na białko zwierzęce? Otóż jest to m.in.: seria zatruć pokarmowych, niestrawność, biegunki. Zwiększone wydzielanie śluzu w przewodzie pokarmowym powoduje jego zaklejenie warstwą kosmków jelitowych, a to ogranicza ich chłonność i bywa, że u dzieci zjadających dostateczną ilość jedzenia, zaczynają występować objawy niedoborów pokarmowych.

Śluz w nadmiarze wydziela się u dzieci nie tylko w przewodzie pokarmowym ale również w drogach oddechowych. Dziecko wchodzi wtedy w okres tzw. „zaziębień” – uporczywe katary, anginy, zapalenia uszu, gardła i oskrzeli. Jest to sposób organizmu ludzkiego na pozbycie się nadmiaru śluzu który jest doskonałą pożywką dla wszelkich bakterii chorobotwórczych. Owe zaziębienia powodują, że zaczynamy dziecko cieplej ubierać (już po wyleczeniu, ponieważ niesłusznie uważamy, że wcześniej ubieraliśmy dziecko za lekko i stąd to przeziębienie), to powoduje przegrzewanie się dziecka, kolejną chorobę, w ruch idą antybiotyki a to powoduje wyjałowienie organizmu z witamin i czyni go podatnym na różne schorzenia spowodowane ich brakiem… W ten sposób dziecko zostaje wmanewrowane w cały kołowrót zdrowotnych kłopotów i dramatów, właściwych wszystkim ludziom odżywiającym się według przyjętych standardów, opartych na przekonaniu o potrzebie jadania mięsa.

Znany i ceniony pediatra polski, prof. Mieczysław Michałowicz w swojej podstawowej książce „Odżywianie dziecka do pierwszego roku życia” pisze:

„Z podawaniem mięsa można śmiało powstrzymać się do końca trzeciego półrocza życia. Dzieci żywione bez mięsa chowają się doskonale, natomiast zbyt wczesne i zbyt obfite włączenie mięsa do jadłospisu dziecka, może spowodować zaparcie i wywołać nawet zatrucie.”

W dzisiejszym świecie panuje wszechobecna nagonka na mamy, które nie chcą karmić swoje dzieci mięsem. Tłumaczy się to obawą o zdrowie maluchów, podważając tym samym zdanie matki i jej intuicję. Mam tu na myśli oczywiście odpowiedzialne mamy, które bez wcześniejszych mocnych i ugruntowanych przesłanek nie podjęłyby decyzji o niewprowadzeniu mięsa do diety dziecka. Nie robią tego dla zasady lub w wyniku „mody”, lecz po wcześniejszym zbadaniu tematu.

CZY TO KRZYWDZĄCE?


Pozbawianie dziecka rosołowych zupek, a potem mięsa, uważa się za mocno nierozsądne. Jest to jednak mylne pojęcie, które panuje ze względu na wszechobecnie panujące stereotypy tj.:

– tylko mięso zawiera lizynę, jeden z aminokwasów egzogennych, niezbędnych do syntezy białka w organizmie…

– dziecku pozbawionemu mięsa grozi niedorozwój, kwashiorkor, pelagra, debilizm, awitaminoza i ogólne charłactwo…

– tylko w mięsie jest żelazo…

– w mięsie znajdują się substancje podporowe, bez których kości i tkanka łączna ciała dziecka nie mogłyby się ukształtować…

C.D.N.


W kolejnej części odpowiem na te nieuzasadnione przekonania i napiszę Ci, jak bardzo są one krzywdzące i nieprawdziwe.

A może jednak jest w nich cząstka zasadności? Przekonasz się, czytając kolejną część. Aby Cię nie ominęła, zachęcam Cię do polubienia mojego fanpage na Facebooku – stamtąd dowiesz się od razu o kolejnym wpisie.

Jeśli masz do mnie jakieś pytania lub zastanawiasz się, skąd czerpię informację, napisz do mnie na mail: kontakt@prezesmama.pl

Chętnie poczytam również o Twoich doświadczeniach z wegetarianizmem w diecie dziecka.