W związku z rosnącą popularnością coraz to różnych odmian diety wegetariańskiej, chcę przedstawić poglądy i uzasadnienia dla poparcia słuszności wskazań diety bezmięsnej dla dzieci. Nie jestem wszechwiedząca i nieomylna, chcę to stanowczo podkreślić. Jednak piszę o tym, co jest w moim osobistym przekonaniu związane z dobrem każdego dziecka, a matki mają prawo do tego, aby usłyszeć tę opinię i podjąć decyzję według własnego uznania. Temat jest tak obszerny, że podzieliłam go na trzy części.

W tym tekście opiszę:

  1. Jaki jest naturalny proces trawienia?
  2. Co powoduje wprowadzenie do diety dziecka białka zwierzęcego?

Stara i znana prawda mówi: nasz sposób odżywiania wpływa na nasze zdrowie. Dobrze zbilansowana dieta jest szczególnie istotna w pierwszych latach życia, kiedy wszystkie niedobory mogą rzutować na rozwój fizyczny i intelektualny człowieka.

Jakkolwiek coraz więcej ludzi na świecie akceptuje wskazania diety wegetariańskiej, o tyle najwięcej niepewności i wahań wzbudza ten temat w przypadku zastosowania tej diety u dzieci.

CO TO W OGÓLE WEGETARIANIZM?


Zacznijmy od początku. Łacińskie słowo „vegetare” znaczy rosnąć, kwitnąć, rozwijać się; „vegetus” znaczy zdrowy, silny, ochoczy; „”vegetator” zaś to ten, który daje życie, a „vegetamen” to siła życiodajna. Każdy, kto po raz pierwszy spotyka się z tą nazwą wychwytuje z niej tylko negatywny i okrojony akcent – to znaczy: wegetarianizm polega na niejadaniu mięsa. Koniec. W rzeczywistości jest to dopiero pierwszy krok wiodący w sferę różnorodnych, nowych spraw i problemów, zarówno żywieniowych jak i zdrowotnych, materialnych, ekonomicznych, filozoficznych i wielu innych. Sama informacja o tym, co się jada a czego się unika to dopiero wprowadzenie do dalszych wyjaśnień, dotyczących motywacji i przyczyn tego postępowania.

Współcześni rzecznicy i zwolennicy wegetarianizmu nie przekazują poglądów zupełnie nowych i niespotykanych w historii. Wegetarianami byli m.in. Sokrates, Platon, Pitagoras, Hipokrates, Leonardo da Vinci, Izaak Newton, Wolter, Lew Tołstoj, Bernard Shaw i wielu innych znakomitych myślicieli, pisarzy, malarzy oraz uczonych filozofów.

JAK JEST NATURALNIE?


Obiecałam napisać o naturalnym procesie trawienia, zatem przechodzę teraz do tego tematu. Układ pokarmowy człowieka jest przystosowany do procesu trawienia, który polega na przetwarzaniu i przyswajaniu jedzenia roślinnego – warzyw, zbóż i owoców. Zawartość białka jest tutaj niewielka i nie powoduje wydzielania śluzu w ilościach charakterystycznych dla „alarmowego zagrożenia organizmu” inwazją skoncentrowanego białka zwierzęcego (jeśli nie wiesz co to, czytaj dalej, w tekście to wyjaśniam). Przewód pokarmowy roślinożercy białka roślinne wchłania łatwo i łagodnie w całości, ponieważ nie ma zatorów śluzowych spowodowanych rozkładem białka zwierzęcego.

Każde niemowlę rodzi się właśnie jako istota roślinożerna i w sposób naturalny przystosowana do pożywienia roślinnego. W pierwszym okresie życia mleko mamy jest dla niego podstawowym i kompletnym źródłem wartości odżywczych, z białkiem włącznie. W mleku matki białka jest około 1,6% i pomimo niewielkiej ilości wystarcza, żeby w przeciągu pierwszego roku życia waga niemowlęcia wzrosła aż trzykrotnie!

CO SIĘ DZIEJE, GDY NIE JEST NATURALNIE?


Zastanawiasz się pewnie teraz, co oznacza owa „alarmowa reakcja organizmu” na białko zwierzęce? Otóż jest to m.in.: seria zatruć pokarmowych, niestrawność, biegunki. Zwiększone wydzielanie śluzu w przewodzie pokarmowym powoduje jego zaklejenie warstwą kosmków jelitowych, a to ogranicza ich chłonność i bywa, że u dzieci zjadających dostateczną ilość jedzenia, zaczynają występować objawy niedoborów pokarmowych.

Śluz w nadmiarze wydziela się u dzieci nie tylko w przewodzie pokarmowym ale również w drogach oddechowych. Dziecko wchodzi wtedy w okres tzw. „zaziębień” – uporczywe katary, anginy, zapalenia uszu, gardła i oskrzeli. Jest to sposób organizmu ludzkiego na pozbycie się nadmiaru śluzu który jest doskonałą pożywką dla wszelkich bakterii chorobotwórczych. Owe zaziębienia powodują, że zaczynamy dziecko cieplej ubierać (już po wyleczeniu, ponieważ niesłusznie uważamy, że wcześniej ubieraliśmy dziecko za lekko i stąd to przeziębienie), to powoduje przegrzewanie się dziecka, kolejną chorobę, w ruch idą antybiotyki a to powoduje wyjałowienie organizmu z witamin i czyni go podatnym na różne schorzenia spowodowane ich brakiem… W ten sposób dziecko zostaje wmanewrowane w cały kołowrót zdrowotnych kłopotów i dramatów, właściwych wszystkim ludziom odżywiającym się według przyjętych standardów, opartych na przekonaniu o potrzebie jadania mięsa.

Znany i ceniony pediatra polski, prof. Mieczysław Michałowicz w swojej podstawowej książce „Odżywianie dziecka do pierwszego roku życia” pisze:

„Z podawaniem mięsa można śmiało powstrzymać się do końca trzeciego półrocza życia. Dzieci żywione bez mięsa chowają się doskonale, natomiast zbyt wczesne i zbyt obfite włączenie mięsa do jadłospisu dziecka, może spowodować zaparcie i wywołać nawet zatrucie.”

W dzisiejszym świecie panuje wszechobecna nagonka na mamy, które nie chcą karmić swoje dzieci mięsem. Tłumaczy się to obawą o zdrowie maluchów, podważając tym samym zdanie matki i jej intuicję. Mam tu na myśli oczywiście odpowiedzialne mamy, które bez wcześniejszych mocnych i ugruntowanych przesłanek nie podjęłyby decyzji o niewprowadzeniu mięsa do diety dziecka. Nie robią tego dla zasady lub w wyniku „mody”, lecz po wcześniejszym zbadaniu tematu.

CZY TO KRZYWDZĄCE?


Pozbawianie dziecka rosołowych zupek, a potem mięsa, uważa się za mocno nierozsądne. Jest to jednak mylne pojęcie, które panuje ze względu na wszechobecnie panujące stereotypy tj.:

– tylko mięso zawiera lizynę, jeden z aminokwasów egzogennych, niezbędnych do syntezy białka w organizmie…

– dziecku pozbawionemu mięsa grozi niedorozwój, kwashiorkor, pelagra, debilizm, awitaminoza i ogólne charłactwo…

– tylko w mięsie jest żelazo…

– w mięsie znajdują się substancje podporowe, bez których kości i tkanka łączna ciała dziecka nie mogłyby się ukształtować…

C.D.N.


W kolejnej części odpowiem na te nieuzasadnione przekonania i napiszę Ci, jak bardzo są one krzywdzące i nieprawdziwe.

A może jednak jest w nich cząstka zasadności? Przekonasz się, czytając kolejną część. Aby Cię nie ominęła, zachęcam Cię do polubienia mojego fanpage na Facebooku – stamtąd dowiesz się od razu o kolejnym wpisie.

Jeśli masz do mnie jakieś pytania lub zastanawiasz się, skąd czerpię informację, napisz do mnie na mail: kontakt@prezesmama.pl

Chętnie poczytam również o Twoich doświadczeniach z wegetarianizmem w diecie dziecka.